strona główna » seven b


 czyli o pewnej kapeli, do której czuliśmy wyjątkową miętę:)

  
6 czerwca 2003 roku oficjalnie otworzylismy klub Daily Blues i przywitaliśmy pierwszych gości. 
Trochę wczesniej usłyszeliśmy gdzieś w internecie nagranie zespołu Seven B i od tej chwili 
wiedzielismy, ze jeżeli nastapi otwarcie to tylko przy dżwiękach tej kapeli. No i dali się 
zaprosić! A poniewaz pierwszy raz umawialismy sie z muzykami na koncert, tak naprawdę 
do ostatniej chwili nie bylismy pewni czy się pojawią:)
 
Naszą radość i zachwyt ich występem, może wyrazić komentarz naszej 8-letniej wtedy córki, 
która widząc Makara i Gienka wysiadajacych z białego busa, chwyciła mnie za spodnie 
i z przejęciem wyszeptała: "Mamo, widziałaś?! Allmani przyjechali ...." 
 
To była miłość od pierwszych dźwięków, chociaż wtedy jeszcze nie mieliśmy pojęcia jak bardzo 
się zżyjemy i jak wielki wpływ będa mieli ci długowłosi faceci na nasz klub i ludzi z nim 
związanych.To był bardzo burzliwy związek, który przyniósł nam wiele pięknych chwil i niesa-
mowitych wrażeń i wspomnień. Obserwowaliśmy jak rodzą się niektóre utwory z płyt Rock 
Tailes i nie ukrywam, że byliśmy z tego powodu bardzo dumni i szczęśliwi. Każdy koncert 
Seven B w Daily był niesamowity i niepowtarzalny. To było święto muzyki i myślę, że wszyscy 
byliśmy wtedy jak zaczarowani. W tej muzyce, w tym zespole była magia i wyjątkowa siła 
rażenia. 
Istnienie tej kapeli od początku dodawało nam skrzydeł i nigdy nie zapomnimy tego czasu. 
I chociaż wciąz nam trochę smutno i żal, to jednak mamy nadzieję, że może jeszcze kiedys, 
znowu staną obok siebie na scenie, i zagraja tak jak kiedyś ....
Chłopaki, dzięki za wszystko.
 
 
A tak opisywał swoje wrażenia jeden z uczestników pierwszego koncertu Seven B w klubie Daily Blues: 
 
6 czerwca miało miejsce uroczyste otwarcie klubu Daily Blues w Sopocie. Z tej okazji odbył się tam koncert trójmiejskiej formacji Trzy Ptaszki. Dodatkowo, wydarzenie to swoim występem uświetnił zespół Seven B. Od samego początku koncertu dało się wyczuć gorącą atmosferę. Dopisała publiczność, która do Daily Blues przybyła tego wieczora bardzo licznie. Dobry to znak, sygnalizujący potrzebę istnienia takiego klubu w Sopocie. Było gwarno 
i wesoło. Po chwili krzątaniny wszyscy zajęli dogodne miejsca. Występ się rozpoczął... Już pierwsze dźwięki przeniosły nas na południe Stanów Zjednoczonych. Muzyka Seven B dużo zawdzięcza dokonaniom takich zespołów jak Lynyrd Skynyrd czy Allman Brothers Band, dlatego nie mogło podczas występu zabraknąć takich klasyków gatunku, jak choćby nieśmiertelny "Sweet Home Alabama". Słuchając muzyki w świetnym wykonaniu czuliśmy się wszyscy, jakbyśmy siedzieli w małej knajpce, gdzieś w stanie Tennessee. Sprawił to wystrój klubu: niebanalny, zaaranżowany 
z artystycznym pazurem i niebywałym wyczuciem stylu. Nic więc dziwnego, że publiczność reagowała bardzo żywiołowo dając upust drzemiącym w niej, pozytywnym emocjom. Na sali unosiły się fluidy wzajemnego porozumienia. Wspaniała 
publiczność dodawała zespołowi skrzydeł. Każdy kolejny utwór był lepszy od poprzedniego a atmosfera stawała się coraz gorętsza. Nic dziwnego, że struny nie wytrzymywały napięcia... Niestety, wszystko co dobre kiedyś się kończy. Po pięciu godzinach szalonej zabawy, niezmordowana publiczność urządziła zespołowi owację na stojąco. Nie ukrywam, że udział w tym miał tzw. czynnik zewnętrzny. Klub odwiedziła bowiem policja na prośbę sąsiadów mających tej nocy kłopoty z zaśnięciem. Jak się jednak okazało, wśród trójmiejskich Stróżów Prawa są miłośnicy dobrej muzyki, więc Daily Blues nie zostanie obłożony mandatem. Po koncercie chłopcy z Seven B jeszcze długo dochodzili do siebie. Emocji było tyle, że bez małego piwa - na uspokojenie - się nie obeszło. Powołanie do życia klubu Daily Blues okazało się strzałem w dziesiątkę. Już po koncercie, organizatorzy i pomysłodawcy całego przedsięwzięcia odebrali mnóstwo podziękowań i usłyszeli bardzo wiele miłych słów. Nie ma się jednak czemu dziwić, taki klub jest po prostu potrzebny w Sopocie. W czasach, gdy na planach miast, w dziale "Kultura" królują dyskoteki, każda enklawa bluesa jest na wagę złota. A, że w tym przypadku mamy do czynienia z enklawą na najwyższym poziomie, świadczyć może fakt, że relację z imprezy - oczywiście w samych superlatywach - zdał w swej ogólnopolskiej audycji radiowej Wojciech Mann. Zbliżają się wakacje. Z pewnością więc dla wielu bluesfanów kierunkiem wypraw będzie północ. Aby nikt nie miał problemów ze znalezieniem klubu mieszczącego się przy ulicy Władysława IV 1a, proponujemy zajrzeć na stronę http://www.dailyblues.com.pl/, na której znajduje się plan, mogący znacznie ułatwić znalezienie tego miejsca. Okazją do jego wypróbowania niech zaś będzie przewidziany na 4 lipca koncert Magdy Piskorczyk z zespołem. Do zobaczenia w Daily Blues! 
 

Ta strona jest częścią magazynu http://www.blues.pl/





Księga gości

Dodaj wpis

Tytuł:

*

Treść:

*

Adres e-mail:


Podpis:

*

Przepisz kod z obrazka:






* - pola wymagane